Strajki nauczycieli, pandemia koronawirusa, trudności w nauce – czy można nadrobić zaległości?

Strajki nauczycieli, pandemia koronawirusa, trudności w nauce – czy można nadrobić zaległości?

Krótkie rozważania na temat szkoły i szkolnictwa, a także wpływu tego wszystkiego na uczniów. Ostatni rok nie był dobry dla szkolnictwa. Strajki nauczycieli, pandemia koronawirusa, a do tego fakt, że niektórzy uczniowie mają i tak problemy w nauce spowodowały, iż zaległości z dnia na dzień tylko rosną.  Zatem tutaj pojawia się pytanie: czy tak naprawdę można nadrobić owe zaległości? Zastanowimy się także jak dana sytuacja wpływa na uczniów i dokąd zmierza szkoła.

Zaległości rosną i dalej rosną

Jeszcze kilka miesięcy temu rząd z niemałą satysfakcją informował, że pokonaliśmy koronawirusa. Ale jak się okazało były to tylko czcze przechwałki, bo niestety tak nie jest, co można łatwo zauważyć nie tylko po liczbie zarażonych osób, ale i tym, że w całym kraju występują spore obostrzenia. Lock down w szkolnictwie jest szczególnie uciążliwy dla rodziców dzieciaków z klas 1-3, ale młodzież może czuć się zestresowana, tym bardziej, że niedługo egzaminy, a i punkty do liceum będzie trzeba liczyć. Zapewne Was nie zaskoczymy stwierdzeniem, że dni mijają, a zaległości uczniów rosną. Możemy się łudzić, ale prawda jest taka, iż nigdy nauczanie zdalne nie będzie tak dobre jak klasyczne, nie tylko dlatego, że uczniowie jakoś niechętnie w nim uczestniczą, ale i dlatego, że nauczyciele nie są przygotowani. Tak naprawdę trudno znaleźć plusy sytuacji, bo ich nie ma, a zaległości są niestety widoczne, choć równie przerażające jest to, że rosną one z dnia na dzień. Czy jest wyjście z tej sytuacji? Zapewne nie, bo tylko i wyłącznie samozaparcie samych uczniów i duża pomoc rodziców może sprawić, że nadrabianie zaległości jakość pójdzie, ale czy rodzice mają na to czas? To już zupełnie inna sprawa. 

Dokąd zmierza szkoła? 

Kierunek w, którym zmierza szkoła i całe szkolnictwo nie jest dobry. Nie będziemy analizować sytuacji politycznej, ale skupimy się na samym szkolnictwie i nie od strony ministerstwa, ale placówek i poziomu nauczania, jaki obecnie funkcjonuje. Cóż, starsi stażem nauczyciele mają niestety często przestarzałą dydaktykę, która nijak ma się do obecnych standardów, a z kolei młodym nie zawsze chce się starać i pracować, bo wciąż myślą o wynagrodzeniu, a gdzieś tam po środku stoją jeszcze Ci, którym zależy na dobru dzieci i efektywnym nauczaniu, choć są w mniejszości. Nie negujemy całego szkolnictwa, ale tylko to jakie podejście obecnie jest do uczniów. Pomyślcie tylko, przed samymi egzaminami w zeszłym roku nauczyciele postanowili zastrajkować, podczas, gdy dzieciaki stresowały się czy otrzymają promocje do następnej klasy, ale i zastanawiały się, jak będą przebiegać egzaminy czy jak liczyć punkty do liceum. Cóż, każdy chce godziwie zarabiać, ale nie każdy jest na tyle nieodpowiedzialny, by wszystko rzucić i wyjść na ulicę. Górnicy też strajkowali, ale zapewne nie wiecie tego, iż kopalnie nadal pracowały i wypełniały niezbędne zamówienia, bo część pracowników była oddelegowana do wykonania niezbędnych robót.

Sytuacja młodzieży jest nieciekawa

Dzieciaki przez pandemię nie tylko nie mogą wychodzić z domu, ale też muszą uczyć się zdalnie, a do tego wszystkiego dochodzi jeszcze to, iż nie wiedzą co z ich egzaminami, jak mają poprawić oceny itp. Zatem nietrudno się domyślić, że uczniowie mogą czuć się zaniedbani, ale i mocno zestresowani. Dlatego też rodzice powinni z nimi rozmawiać, podobnie jak nauczyciele, gdyż to właśnie dla dzieci i nastolatków sytuacja w szkolnictwie jest najtrudniejsza, ale i na nich najbardziej się odbija. Ale w końcu to wszystko się skończy i uczniowie wrócą do szkół, aż chce się tutaj powiedzieć, że zapewne będzie to dla wielu pierwszy raz, gdy tak ochoczą pójdą na lekcje.

Wnioski…

Sytuacja szkolnictwa jest trudna i skomplikowana. Strajki, pandemia, poziom nauczania, a także nieprzygotowanie do zajęć online powodują, że znowu zaległości rosną i będą rosnąć. A to zapewne przełoży się na obniżenie poziomu nauczania, który i tak z roku na rok jest coraz niższy. 

Trzeba tylko mieć nadzieje, że pandemia się skończy, ludzie się zaszczepią, a dzieciaki wrócą do szkoły. Im dłużej taki szkolny lock down będzie mieć miejsce, tym gorzej dla wszystkich. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *